Wysokość mandatów w Polsce, w przeciwieństwie do zarobków, zatrzymała się kilkanaście lat temu. Doprowadziło to do sytuacji, w której kara za przekroczenie prędkości o ponad 45 km/h, kiedyś równoznaczna z utratą znacznej części pensji przeciętnego kierowcy, dzisiaj nie robi aż tak dużego wrażenia. Dochodzi do tego fakt, że współczesny stan dróg oraz możliwości aut kuszą, aby docisnąć gaz do dechy lub w inny sposób złamać przepisy. Czy zbyt łagodny taryfikator mandatów nieskutecznie zniechęca potencjalnych piratów drogowych do szaleństw? Porównanie obowiązujących w Polsce stawek z innymi europejskimi krajami pokazuje, że faktycznie jest coś na rzeczy. 

policyjne lampyCo grozi kierowcy za złamanie przepisów?

Najwyższy mandat za przekroczenie prędkości to 500 zł i wartość ta nie podniosła się od wielu lat. Biorąc pod uwagę inne wykroczenia drogowe, okazuje się, że maksymalna kara finansowa może wynosić 800 zł, nie uwzględniając oczywiście sytuacji złamania kilku przepisów podczas jednego manewru. Policja może ją wymierzyć za nieuprawnione zaparkowanie w miejscu zarezerwowanym dla osób niepełnosprawnych. Wielu kierowców jest w stanie zapłacić taką karę bez mrugnięcia okiem. Kara wydaje się niewspółmierna w stosunku do szkodliwości czynu, dlatego w debacie publicznej regularnie powraca temat konieczności zaostrzenia kar lub wprowadzenia mandatów dostosowywanych do zarobków sprawcy. 

Wiele zmieniła w tej kwestii nowelizacja przepisów, która spowodowała, że przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym o więcej niż 50 km/h, grozi zabraniem prawa jazdy na trzy miesiące. Co więcej, w najbliższym czasie reguła ta ma zostać rozszerzona również na teren niezabudowany. Pozbawienie kierowcy możliwości prowadzenia pojazdu jest dla wielu większą karą od nawet wysokiego mandatu, jednak kwestia łagodnych konsekwencji finansowych wciąż budzi sporo emocji.

Aktualny taryfikator mandatów

Kary finansowe za najpopularniejsze wykroczenia prezentują się w Polsce następująco:

Przekroczenie prędkości:

  • do 10 km/h: mandat do 50 zł
  • 11-20 km/h: mandat 50-100 zł
  • 21-30 km/h: mandat 100-200 zł
  • 31-40 km/h: mandat 200-300 zł
  • 41-50 km/h: mandat 300-400 zł
  • ponad 51 km/h: mandat 400-500 zł

Brak prawa jazdy – 50 zł w przypadku nieposiadania przy sobie dokumentu, 500 zł dla jazdy bez uprawnień do prowadzenia pojazdu.

Brak świateł – 200 zł za jazdę bez wymaganego oświetlenia od zmierzchu do świtu (po zmroku), 100 zł za jazdę od świtu do zmierzchu (w ciągu dnia).

Rozmowa przez telefon w czasie jazdy – 200 zł.

Brak fotelika – 150 zł.

Niezapięte pasy – 100 zł dla kierowcy. Dodatkowe 100 zł za niedopilnowanie ewentualnych pasażerów.

Wyprzedzanie na przejściu dla pieszych – 200 zł.

Brak przeglądu – od 20 do 500 zł w zależności od charakteru uchybienia.

Niezatrzymanie się na stopie – 100 zł.

Przewożenie większej liczby osób – 100 zł za każdą osobę (do łącznej kwoty 500 zł).

Jazda po pijanemu – w przypadku takiego przewinienia wszystko zależy od kwalifikacji czynu przez sąd – jeszcze wykroczenie czy już przestępstwo. Za prowadzenie pojazdu w stanie po użyciu alkoholu, czyli pomiędzy 0,2 a 0,5 promila, kwota mandatu może wynieść nawet 5 tysięcy złotych.

Złe parkowanie – zależy od złamanego przepisu. Podstawowa kara to 100 zł, natomiast  zaparkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych to nawet 800 złotych.

Przejazd na czerwonym świetle – od 300 do 500 zł.

licznik prędkościMożliwość okresowej utraty to często większa kara niż wysoki mandat.

Jak widać najwyższy mandat, jaki można otrzymać za jedno przewinienie to 800 zł (wspomniane 5000 zł za jazdę po pijanemu to nie mandat, lecz grzywna).  Można go dostać parkowanie na miejscu zastrzeżonym dla niepełnosprawnych. Jest to połączenie 500 zł za niestosowanie się do znaków drogowych i 300 zł za posługiwanie się nieuprawnioną kartą parkingową.

Otrzymałem mandat, i co teraz?

W 2019 roku zmienił się termin na zapłacenie mandatu – wzrósł z 7 do 14 dni od momentu jego przyjęcia. Karę można uiścić gotówką, kartą lub BLIKiem bezpośrednio u policjantów podczas kontroli drogowej, którzy ją nałożyli. Inną ewentualnością jest wykonanie przelewu w terminie wspomnianych dwóch tygodni. W przypadku niezapłacenia Urząd Skarbowy może ściągnąć tę kwotę z nadpłat podatków dochodowych lub doprowadzić do postępowania egzekucyjnego.

Nieco osobny temat stanowią mandaty z fotoradarów. Jest to przypadek, w którym nie mamy bezpośrednio kontaktu z policjantem ani strażnikiem miejskim, zamiast tego dostajemy pocztą list od Inspekcji Transportu Drogowego. Możemy taki mandat przyjąć i zapłacić lub wskazać osobę kierującą, bo kara nie jest nakładana na właściciela zarejestrowanego pojazdu, tylko na kierowcę w danej sytuacji. Taryfikator jest taki sam jak przy przekroczeniu prędkości zarejestrowanym przez policję. Sposób zapłaty niewiele różni się od bezpośrednio otrzymanej kary – „w zestawie” z mandatem otrzymujemy blankiet z danymi potrzebnymi do jego uregulowania przelewem.

 Mandaty poza granicami Polski

Najbardziej pod względem mandatów od Polski różnią się kraje, w których kary są uzależnione od wysokości zarobków. Raz na jakiś czas docierają do nas medialne doniesienia o drakońskich karach nakładanych na zamożnych obywateli w krajach skandynawskich. Czasem sięgają one kilkudziesięciu lub kilkuset tysięcy euro, tak jak w przypadku fińskiego hokeisty, Rasmusa Ristolainena, któremu przyszło zapłacić ponad 120 tysięcy euro (prawie 550 tysięcy złotych) za przekroczenie prędkości o 41 km/h. Podobne systemy obowiązują także w Wielkiej Brytanii czy Norwegii. Jednak nie trzeba szukać państw z innymi systemami wyliczania kar, aby przekonać się, że obowiązujący w Polsce należy raczej do łagodnych. W mniej zamożnych europejskich państwach, takich jak np. Bułgaria kary są wyższe niż w Polsce. Za przekroczenie prędkości można zapłacić nawet 350 lewów, czyli ponad 700 złotych.

fotoradarMandat z fotoradaru to wśród kierowców popularna forma "pamiątki" z wakacji.

W przypadku krajów Europy Zachodniej kontrasty stają się niekiedy ogromne, nawet kiedy weźmie się pod uwagę różnicę w zarobkach. Weźmy dla przykładu pod uwagę jedynie kary za najpopularniejsze wykroczenie, czyli przekroczenie prędkości:

Mandat w Niemczech

W terenie zabudowanym – 30 euro za przekroczenie prędkości o mniej niż 10 km/h, następnie 50 euro za przekroczenie o 11-15 km/h. Wartości rosną skokowo aż do 480 euro za przekroczenie o 61-70 km/h i 680 euro powyżej granicy 70 km/h. W terenie niezabudowanym jest podobnie, z tą różnicą, że najniższa kara to 20 euro, a najwyższa to 600 euro.

Mandat z Austrii

Przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym:

– o 20 km/h lub mniej – mandat od 30 do 60 euro,

– do 30 km/h – od 56 do 72 euro,

– do 40 km/h – od 70 do 160 euro.

Poza terenem zabudowanym, w tym na autostradach:

– do 20 km/h – od 30 do 50 euro kary,

– do 30 km/h – od 56 do 90 euro,

– do 40 km/h – od 140 do 160 euro.

Po przekroczeniu dopuszczalnej prędkości o 50 km/h minimalna kara wynosi 160 euro. Dochodzi do tego możliwość zakazu prowadzenia pojazdów.

Mandaty w Czechach

W Czechach najniższe mandaty za przekroczenie prędkości zaczynają się w granicach 1500-2000 CZK, czyli 250-350 złotych. Natomiast za bardzo duże przekroczenie limitu grozi nawet mandat 10000 CZK (ponad 1600 zł).

Mandat z Francji

We Francji rozróżnia się małe i duże przekroczenie prędkości – do 20 km/h i ponad te wartości.

Do 20 km/h:

  • 45 € w przypadku zapłaty w ciągu 15 dni,
  • 68 € w przypadku zapłaty w ciągu 15-45 dni,
  • 180 € w przypadku zapłaty po upływie 45 dni.

Od 20 km/h do 50 km/h:

  • 90 € w przypadku zapłaty w ciągu 15 dni,
  • 135 € w przypadku zapłaty w ciągu 15-45 dni,
  • 375 € w przypadku zapłaty po upływie 45 dni.

samochód na trasieZa używanie telefonu podczas prowadzenia auta grozi 200 zł mandatu.

Mandat z zagranicy

Minęły szalone czasy, gdy zignorowanie mandatu otrzymanego za granicami kraju ojczystego mogło ujść płazem. Przepisy międzynarodowe znacznie ułatwiły w ostatnich latach egzekwowanie kar w obrębie Europy – działa chociażby unijny EUCARIS, czyli  Europejski System Informacyjny o Pojazdach i Prawach Jazdy. Umożliwia on dosyć swobodny i sprawny przepływ informacji pomiędzy policją i urzędami w różnych krajach. Co więcej, zagraniczny mandat, po zatwierdzeniu przez polski sąd, może stać się przedmiotem przymusowej egzekucji. W przypadku drobnych wykroczeń jest to mało prawdopodobne, ponieważ wymaga najpierw przesłania do nas korespondencji w języku polskim. Jednakże dużo mniej przyjemna może w takim przypadku okazać się kolejna kontrola w danym kraju. Przekonywanie samych siebie, że już nigdy nie odwiedzi się tego państwa to twierdzenie, które można włożyć między bajki.

Otwarte granice w Europie to ogromne możliwości, ale idą z nimi w parze pewne obowiązki. Słusznie przyznany mandat powinno się uregulować w terminie, a w przypadku wątpliwości co do prawidłowości jego przyznania, należy skorzystać z możliwości odwołania się od kary.

Sam proces zapłaty mandatu z Niemiec czy innego europejskiego kraju nie jest dzisiaj skomplikowane. Nietrudno domyślić się, że otrzymane z zagranicy pismo to kara z fotoradaru, ponieważ we wszystkich krajach listy tego typu wyglądają podobnie. Wystarczy przeliczyć kwotę grzywny na złotówki i przelać ją na wskazany numer konta. Jeżeli chcemy uniknąć podwójnego przewalutowania, warto skorzystać z konta walutowego lub usług kantora internetowego.

Czy mandaty w Polsce są zbyt niskie?

Trudno tę kwestię jednoznacznie ocenić, jednak rząd od jakiegoś czasu zapowiada, że stawki  w najbliższym czasie ulegną zmianom i znacząco wzrosną, ponieważ utrzymują się na zbyt niskim poziomie. Jest coś na rzeczy, ponieważ większość europejskich krajów, do których poziomu rozwoju aspirujemy, karze piratów drogowych w surowszy sposób.

Czy bardziej dotkliwe grzywny znacząco poprawią poziom bezpieczeństwa na drogach? Pewnie nie, ponieważ same mandaty to jedynie wierzchołek góry lodowej. Jednak jeśli groźba wysokiego mandatu skłoni choćby kilku kierowców rocznie do zdjęcia nogi z gazu, to przemodelowanie aktualnego taryfikatora mandatów drogowych jest grą wartą świeczki.