Nawet najtańsze modele samochodów wyposażane są dzisiaj w elektroniczne asystenty, takie jak systemy stabilizacji toru jazdy (ESC, znane pod markami ESP, VDC, DTC itd.), czy przynajmniej systemy kontroli trakcji (ASR, TC itd.). Jaki ma to związek z doborem opon?
Źle dobrane ogumienie uszkadza dyferencjał w autach 4x4
Systemy elektroniczne zostały przez konstruktorów zaprojektowane i skalibrowane do używania w określonych warunkach, a dokładniej do jazdy na oponach o przyjętych parametrach (zbliżonych do ogumienia montowanego na pierwsze wyposażenie). Kiedy założymy opony o wyraźnie gorszych właściwościach okazuje się. że o ile dotychczas bez problemu ruszaliśmy na śliskiej nawierzchni (dzięki kontroli trakcji), czy bez poślizgu wjeżdżaliśmy pod górkę, to teraz już się to nie udaje, względnie jest o wiele trudniejsze, ponieważ dochodzi do uślizgu kół. To jasno pokazuje, że zalecenia stosowania opon renomowanych producentów w instrukcji obsługi wcale nie są tylko marketingowym chwytem.

Dowiedz się więcej
Ogumienie renomowanych producentów, w szczególności przypisane do konkretnej klasy produktów, gwarantuje pewien poziom właściwości trakcyjnych. Wprawdzie nie jest on formalnie określony parametrami technicznymi, ale wystarczy zastąpić np. fabrycznie montowane opony premium tanim modelem aby przekonać się, jak bardzo zmieniają się właściwości jezdne samochodu (przyczepność w czasie rozpędzania, długość drogi hamowania, prędkości w zakrętach). O ile po zmianie ogumienia na lepsze w najgorszym razie nie zyskamy, to po zmianie opon na znacznie gorsze, nierzadko asystenty reagują "za późno" (na uratowanie się z opresji na tych gorszych oponach).
Pretensje do producentów pojazdów są w takiej sytuacji nieuzasadnione, tym bardziej że na oponach europejskich marek budżetowych asystenty działają zazwyczaj poprawnie. Tak przynajmniej bywa w przypadku opon polskich marek, które trakcyjnie znacznie ustępują najlepszym produktom, ale zwykle są wystarczająco dobre w popularnych samochodach z silnikami o mniejszej albo średniej mocy aby system stabilizacji toru jazdy czy kontroli trakcji okazał się pomocny.

Odpowiednia klasa opon to nie wszystko
Przepisy dopuszczają wprawdzie stosowanie różnych typów ogumienia na przedniej i tylnej osi, ale lepiej kiedy opony są jednego typu i mają podobną głębokość bieżnika. We współczesnych samochodach zależy od tego nasze bezpieczeństwo, a w samochodach z napędem na cztery koła także bezawaryjna praca układu napędowego. Producenci pojazdów zakładają, że zgodnie z zaleceniami poruszamy się na czterech oponach jednego typu o zbliżonym zużyciu. Na takie parametry skalibrowano asystenty, czyli systemy wspomagające kierowcę w trudnych sytuacjach. Różnice głębokości bieżnika rzędu 1 mm można pominąć, ale powyżej 2 mm na śliskiej jezdni występują już odczuwalne różnice kiedy przejeżdżamy np. kałużę na zakręcie. Podobnie jest na śniegu.
Różnice 3-4 mm dyskwalifikują ogumienie w przypadku samochodów z napędem na cztery koła. Używanie w nich różnych typów ogumienia, czy nawet opon o znacznych różnicach stopnia zużycia (głębokości rowków) na przedniej i tylnej osi grozi uszkodzeniem środkowego dyferencjału. Szkoda, że tak niewielu użytkowników pojazdów z napędem 4x4 jest tego świadoma. Tymczasem informacje na ten temat znajdują się w instrukcji obsługi pojazdu...