Prześlij opinię o sklepie
Kontakt
  • Czat z doradcą
  • Poproś o kontakt
Wybór i zakup opon
52 341 88 00 52 586 28 00 801 11 43 43
Wybór i zakup felg
52 341 88 80 52 586 28 80 801 11 53 53
Realizacja zamówienia
52 341 88 70 52 586 28 70 801 11 43 43
Zwrot i reklamacja
52 341 88 98 52 586 28 98 801 11 43 43
Sprawdź zamówienie
Pn-Pt: 7-22Sb-Nd: 8-16

W tym miejscu znajdziesz ostatnio obejrzane produkty.

W tym miejscu znajdziesz produkty dodane do porównania. Przejdź do zakupów

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Ok
Masz produkty
w koszyku.
Sprawdź swoje zamówienie Wpisz numer zamówienia oraz nazwisko w przypadku klienta indywidualnego, lub NIP w przypadku firmy.

Sprawdź status

Sprawdź status zamówienia

  • Czat z doradcą
  • Poproś o kontakt

Czy znalazłeś informacje, których szukałeś?

Kontrowersyjne, prowokacyjne, zakazane reklamy opon

OPONEO.PL

Reklama czekoladowego batonika w myjni samochodowej obsługiwanej przez striptizerki? Reklama wódki z udziałem gospodyni domowej, która zatrudnia mężczyzn, by – smagani batem – sprzątali jej mieszkanie? Seks, przemoc i ryzykowne słownictwo? Takie rzeczy przydarzały się również producentom opon.

 

Uwaga, kobieta za kierownicą!

Spoty tak kontrowersyjne, czy prowokacyjne, że ich wyświetlanie zostało zakazane przez telewizję, żyją własnym życiem w internecie. Bywało i bywa tak, że ich twórcy celowo próbują wywołać np. obyczajowy skandal (choć prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach trzeba się naprawdę postarać, by kogoś reklamą zaszokować), by zwrócić uwagę mediów i widzów na kampanię, którą firmują. Jak na tym tle wypadają firmy oponiarskie i ich strategie marketingowe z dalszej i bliższej przeszłości.

Kobieta w samochodzie

Kiedyś widok kobiety za kierownicą samochodu wywoływał spore kontrowersje. 

Zacznijmy od czasów, w których takie pojęcie jak reklama viralowa (czyli taka, którą rozpowszechniają między sobą użytkownicy internetu) jeszcze nie istniało. Pod koniec lat sześćdziesiątych Goodyear reklamował swój diagonalny model Polyglas, wyróżniający się, jak deklarowano, wyjątkowa trwałością i żywotnością. W jaki sposób najlepiej podkreślić te atuty w reklamie? Na przykład – pokazując, że nie tracą one na wartości nawet, gdy… samochód prowadzi kobieta.

„Kiedy kobieta siedzi za kółkiem, Polyglas zapewnia nie tylko wytrzymałość przy dużym przebiegu” - mówił głos lektora po całej, nieco niepokojącej sekwencji kadrów z damą za kierownicą zmierzającą, przy sporym ruchu na drodze, po swojego męża lub przyjaciela na lotnisko. Dziś taka reklama z miejsca zostałaby uznana za skrajnie seksistowską i obraźliwą przez wszystkie organizacje feministek. Pamiętajmy jednak, że o ile dziś proporcje żeńskich i męskich użytkowników ruchu drogowego są w Ameryce niemal równe, pół wieku temu dominowali w nich wyłącznie panowie. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Goodyear miał rękę do tego typu kontrowersyjnej poetyki. Już w XX wieku firma nakręciła spot, w którym w ryzykowny sposób starała się udowodnić, że starszy (w domyśle samochód) nie musi oznaczać niebezpieczeństwa na drodze. Bo nad bezpieczeństwem czuwają opony Goodyear OptiGrip. Tym niemniej w spocie widać starszą panią, która zmierza do domu… na wstecznym biegu. Sprzęgnięcie tego ze zbitką „stary-niebezpieczny” było już zupełnie karkołomną konstrukcją. Na szczęście dla Goodyeara, reklama nie zrobiła większej kariery w telewizji.

Pirelli i mężobójczyni

W latach siedemdziesiątych oryginalne podejście do reklamy prezentował Dunlop. W jednym spocie podkreślał, jak wiele produktów codziennego użytku powstaje w jego fabrykach i co byłoby, gdyby ich zabrakło. Z samochodów znikały więc opony, z kortów piłeczki tenisowe, z zakładów – taśmy transportowe, z wód – pontony, a przy okazji – kobiety traciły swoje ubrania i zostawały w bieliźnie. W tamtych czasach żarty trzymały się także promotorów marki BFGoodrich. W całej serii filmów aktorzy… mylili nazwę BFGoodrich z konkurencyjnym Goodyearem. „Jeśli chcesz opon Goodrich, musisz tylko zapamiętać, że to Goodrich” - głosiło hasło w reklamach. Owszem, takich reklam nikt by dziś nie zakazywał, może poza komórką w firmie odpowiadającą za działania promocyjne. Przyznawanie się do tego, że klienci mają problem z nazwą marki z takimi tradycjami było dość osobliwym, choć pewnie autoironicznym, pomysłem.

W naszym zestawieniu nie może zabraknąć reklamy Pirelli z lat dziewięćdziesiątych, którą odnaleźliśmy nawet w polskiej wersji językowej. Scenariusz jak z taniego kryminału: kobieta, oczekując na kochanka, próbuje pozbyć się swojego męża, uszkadzając hamulce w jego samochodzie. „Legendarna przyczepność opon Pirelli stała się jego jedyną szansą” - mówi przejętym głosem narrator, gdy mąż mknie po serpentynach z dużą prędkością. W ostatniej scenie wraca do niewiernej (i zaskoczonej) żony. Film wieńczy slogan: „Pirelli, daj się ponieść”. Ryzykowny, biorąc pod uwagę, że jego główną bohaterką była niedoszła morderczyni.

Nokiany tak bezpieczne, że aż prowokują

Zakazaną telewizyjną reklamę ma na swoim koncie Bridgestone. W niej występują niemal wyłącznie psy i też chodzi o wierność oraz jej brak. Pies rasy labrador widzi jak jego ukochana (pudelka) zdradza go z innym. Postanawia… popełnić samobójstwo, rzucając się pod koła samochodu na autostradzie. Auto hamuje jednak w miejscu, przed zdesperowanym czworonogiem. „Opony zaprojektowane, by ratować życie” - czytamy na ostatniej planszy.

Podobna filozofia poprowadziła też na manowce twórców reklamy marki Nokian z połowy ubiegłej dekady. Hasło: „Opony Nokian są tak bezpieczne, że może to powodować u kierowców potrzebę ryzykowania i podejmowania niebezpiecznych zachować poza drogą”. W filmie występuje mężczyzna, który, za potrzebą, zatrzymuje się gdzieś przy leśnej drodze. I, najwyraźniej z podanego przez autora reklamy powodu, postanawia… oddać mocz na drut pod napięciem.

Pies na drodze

Pies na drodze pozostawiony bez opieki właściciela, może się okazać ogromnym zagrożeniem. 

Na koniec zostawiliśmy serię reklam Goodyeara sprzed kilku lat, przed którymi drzwi zamykała każda telewizja. W każdym ze spotów ktoś wymienia przebitą oponę. I podczas tej operacji jeden mężczyzna zostaje rozjechany przez ciężarówkę, drugiego przygniata samochód, pod który się wczołgał, zaś kobieta spada z wiaduktu. „Zmiana opony może być niebezpieczna” - przekonywał Goodyear. I polecał swoje ogumienie run-flat, na którym można, po złapaniu gumy, dojechać do wulkanizatora.

Kopiowanie treści surowo wzbronione. Zobacz konsekwencje prawne
Napisz komentarz
Dodaj komentarz