Jak używać systemów kontroli ciśnienia i dlaczego niektóre wcale nie mierzą ciśnienia?
W folderach nowych modeli samochodów i na listach ich opcji wyposażenia opcjonalnego często przeczytać można o tzw. systemach kontroli ciśnienia. Sens posiadania tych ostatnich nie podlega dyskusji ze względu na bezpieczeństwo, ponieważ 6% śmiertelnych ofiar wypadków drogowych ginie z powodu nagłej utraty ciśnienia w kole. Urządzenia nie są drogie, ale okazuje się, że tylko niektóre mierzą ciśnienie w kołach, chociaż nawet te, które tego nie robią, wcale nie są atrapami czy inną handlową lipą.

System kontroli ciśnienia w kołach Continental. Fot. Continental.
Tylko systemy bezpośrednie mierzą ciśnienie
Systemy kontroli ciśnienia w kołach dzielimy na bezpośrednie, pośrednie i kapturkowe. Pierwsze mierzą ciśnienie we wnętrzu koła albo przy wentylu. Co bardzo istotne, każdy może doposażyć swoje auto w porządny system pomiarowy. Dobre urządzenia kosztują ok. tysiąca złotych, do czego doliczyć należy koszt montażu związany z wyważaniem kół po zamontowaniu nadajników radiowych. Co 2-5 lat wymieniać trzeba także baterie. Niektóre systemy mają czujniki w postaci kapturków wentyli, co czyni montaż banalnie prostym, ale niestety, także i kradzież. Trafiają się także urządzenia w cenie poniżej 500 zł, ale zwykle rozczarowują działaniem – szybciej sami zorientujemy się, że przebiliśmy oponę, zanim system nas zaalarmuje. Dlatego radzę wypróbować ich działanie w aucie sprzedawcy.
Kiedyś w czasie jazdy nagle zaalamował mnie czujnik ciśnienia. Opony wydawały się w porządku, ale ubytek ciśnienia wynosił ponad 0,3 bara – tyle wystarczy aby w czasie awaryjnego hamowania w zakręcie auto nie utrzymało się w pasie ruchu. W oponie była dziurka, jak od szpikulca albo cieniutkiego gwoździka. Bezpośrednie systemy kontroli ciśnienia są najlepsze.
Systemy pośrednie bazują na poszlakach
Roadsnoop - TPMS firmy Nokian. Fot. Nokian.
Druga kategoria systemów kontroli ciśnienia w kołach to systemy pośrednie, często oferowane w nowych samochodach. Urządzenia te wcale nie sprawdzają ciśnienia, tylko przewidują jego zmiany na podstawie różnic w prędkości obrotowej kół. Jeśli złapiemy "gumę" w jednym kole, a w drugim kole tej samej osi jest wszystko w porządku, to urządzenie zadziała jak należy. Gorzej kiedy z kół na jednej osi powietrze schodzi w podobnym tempie. Systemy pośrednie są znacznie tańsze – kosztują często nawet poniżej 200 złotych, a w nowych samochodach bywają częścią wyposażenia średnich i najlepszych wersji, np. Skoda Fabia Style. Oczywiście można nabyć urządzenia tego typu do używanych samochodów, w tym nawet dedykowane zestawy, np. do Volkswagenów.
Warto dopłacić, ale pamiętać, że systemy te ostrzegą tylko w części przypadków, nawet przy prawidłowym ustawieniu wartości (patrz niżej). Kiedy rozerwała mi się opona na autostradzie (ułamek sekundy) zdążyłem wpaść w poślizg na trzech kołach zanim system zgłosił awarię ogumienia. Systemy pośrednie, w drogich samochodach, potrafią "nie widzieć" ubytków na kołach jednej osi rzędu 12% (0,3 bara), to już przesada.
Dobre na parking
Osobną grupę urządzeń stanowią kapturki wentylów pokazujące niewłaściwe ciśnienie np. zmienionym kolorem. Można je kupić po kilkanaście złotych za sztukę. Nie szkodzą, ale nie ostrzegą nas w czasie jazdy o ewentualnej utracie ciśnienia po przebiciu opony. Zastępują tylko rutynowe kontrole ciśnienia na postoju.

System TPMS marki Beru. Fot. Beru.
Jak używać systemów kontroli ciśnienia?
Kluczowe znaczenie dla poprawnej kontroli ciśnienia, niezależnie od rodzaju urządzenia, ma zapamietanie właściwej wartości. Chociaż to banalnie proste, to w praktyce ma z tym ogromny problem większość kierowców oraz... pracowników autoryzowanych serwisów poszczególnych marek! Każdy potrafi wciśnąć i przytrzymać przycisk ustalający właściwą wartość ciśnienia, ale sęk w tym, że większość robi to "na ciepło" zamiast "na zimno", a przejechanie zaledwie 2 km wystarczy aby zmienić ciśnienie w kołach o 0,2-0,3 bara, do tego nierówno w poszczególnych kołach. Właściwe ciśnienie należy ustawiać na zimno, czyli po długim postoju auta w ceniu, najlepiej rano.
Zacofana Europa
W samochodach importowanych z USA już od jakiegoś czasu występują wyświetlacze wartości ciśnienia w kołach. Ich wskazania bywają bardzo precyzyjne, np. w oferowanym w Polsce Dodge'u Caliber. Unia Europejska dopiero planuje wprowadzenie obowiązku montowania systemów kontroli ciśnienia w kołach w nowych samochodach. Nad czym się zastanawiać, skoro mogą one uratować nasze życie albo zdrowie.