Wymieniliście komplet opon na zimowy? Naprawdę komplet? Zapasowe także? Niestety, prawie wszyscy wożą ze sobą w zimie niewłaściwe koło zapasowe – letnie. Jeśli nie złapiemy gumy nie ma problemu. Gorzej, kiedy uszkodzimy oponę o przysypany śniegiem krawężnik czy po wpadnięciu w dziurę w jezdni.
Sięgamy po koło zapasowe, które wcale nie gwarantuje możliwości kontynuowania jazdy. O ile na suchej nawierzchni przy delikatnym operowaniu pedałem przyśpieszenia zwykle nie ma większych problemów z ruszeniem, to zupełnie inaczej bywa na zamarzniętej, ośnieżonej czy nawet mokrej jezdni. Kiedy w samochodzie przednionapędowym (większość na naszych drogach) letnia opona trafiła na oś napędową, to w czasie ruszania i dynamiczniejszego rozpędzania auto ściąga na bok (ten z zapasowym, ślizgającym się kołem, o ile koła są jednakowej wielkości, zwykle nieco różnią się rozmiarem). Jeśli nie jest bardzo ślisko to jadąc delikatnie dojedziemy np. do najbliższego serwisu ogumienia, ale nie kiedy na drodze jest kilka czy kilkanaście cm śniegu, już nie. Warto wiedzieć, że nawet jeśli się uda jechać to łamie się przepisy i w razie kolizji albo wypadku bywa to bardzo kosztowne. Ubezpieczyciel odmówi wypłaty odszkodowania, względnie domagał się będzie od kierowcy zwrotu kosztów likwidacji szkody, ponieważ auto nie było sprawne technicznie (różne opony na jednej osi).

Przygotowując się do sezonu zimowego nie zapomnijmy o odpowiednim kole zapasowym.
Dowiedz się więcej o bezpieczeństwie
Jazda na kole zapasowym - możliwe problemy
Największe zagrożenie związane jest z hamowaniem i skręcaniem. Trudno się dziwić, skoro na tej samej osi mamy koła o zupełnie innej przyczepności, szczególnie kiedy opona na inny sezon trafiła na oś tylną w aucie przednionapędowym. Auto nie tylko inaczej skręca w prawo i w lewo, ale utrata stabilności następuje nagle, a na odzyskanie przyczepności, czy ewentualne wyjście z poślizgu, potrzeba więcej miejsca niż normalnie. Różnice w prędkości bywają bardzo duże, np. na skrzyżowaniu, na którym bez problemu skręcaliśmy prostopadle w prawo z prędkością 25 km/h, teraz będziemy mieć problem przy 20 km/h.
W terenie pagórkowatym czy górzystym na śniegu na ogół nie da się podjechać pod górę na jednej oponie let niej. Jeszcze gorzej ze zjazdem w dół, w dużym aucie typu SUV nawet 10 km/h bywa za szybko. Na nizinach czy na pustej prostej drodze jest znacznie łatwiej, ponieważ można dowlec się do celu, ale i tutaj mocne hamowanie prowadzi do obracania się pojazdu.

Opona w kole zapasowym powinna być taka sama jak pozostałe.
Koło zapasowe - czy musi być takie same jak pozostałe?
Czy piąte koło musi być takie same? W zasadzie tak, a najważniejsza jest tu opona. Przepisy dopuszczają użycie koła dojazdowego, ale tzw. fabryczne dojazdówki mają opony letnie. Formalnie nie nadają się zatem do użycia jeśli jeździmy na ogumieniu zimowym. W praktyce nawet taka sama opona o różnym stopniu zużycia nie gwarantuje stabilności pojazdu, ze względu na inną głębokość rowków bieżnika, np. 5 i 8 mm. Dzięki identycznemu profilowi to jednak najlepsze rozwiązanie w sytuacji kiedy nie możemy założyć dwóch jednakowych opon na koła jednej osi. W przypadku dojazdówki należałoby założyć na nią oponę zimową, a najwygodniej kupić drugą dojazdówkę na zimę. Ponieważ z dostępnością takiego ogumienia bywają problemy, może się okazać, że w zimie trzeba będzie wozić pełnowymiarowe piąte koło w bagażniku. Zadbajmy o to aby nie mogło się przemieszczać, zapinając pasami mocującymi do uchwytów w podłodze bagażnika.