Bez tego wynalazku, nie pasjonowalibyśmy się dzisiaj rajdami, Formułą 1, gładkimi jak stół autostradami a nawet lotnictwo przybrałoby inny charakter.
Wszystko to dzięki temu, iż ktoś wpadł na pomysł, by do kawałka gumy czy kauczuku wpompować odrobinę powietrza. Obojętnie czy mówimy o rowerach, samochodach czy samolotach, opony zawsze odgrywają prawie najważniejszą rolę. Ale zacznijmy od początku.
Niewinne początki
Wszystko zaczęło się ponad 160 lat temu. Wtedy to Brytyjczyk William Thomson zapragnął ułatwić życie sobie i innym. Opatentował technologię wpompowania powietrza do gumy. Jako, że transport rozwijał się niestrudzenie, pomyślał, iż można by drewniane koła u wozów uzbroić w znaną dziś oponę. Niestety konstrukcja ta była zbyt słaba a rowery prawie nie znane, więc pomysł i chęć spaliły na panewce.
Wzornictwo opon Vredestein
Druga szansa pojawiła się, kiedy to znany wszystkim John Dunlop, zdenerwowany hałasem jaki robił jego syn jeżdżący po podwórku tricyklem na twardych kołach wpadł na genialny pomysł. Na żelazne koła nałożył konstrukcję z płótna wzmocnionego gumą. W ten sposób stał się on wynalazcą pneumatycznej opony. W 1888 roku opatentował oponę oraz kauczukową dętkę. Jazda dzięki temu stała się szybsza i o wiele cichsza niż do tej pory. Warto w tym miejscu podkreślić, iż w 1891 roku Charles Woods dołożył do tej ciekawej historii swoje jakże ważne rozwiązanie w postaci pospolitego wentylka. W tym samym roku bracia Michelin zasygnalizowali wyraźnie światu, co potrafi zdziałać pompowana opona. Do słynnego rowerowego wyścigu Paryż – Brest wstawili swój pojazd wyposażony w pompowane ogumienie. Jakże wielkie musiało być zdumienie, gdy ich zawodnik, mimo złapania pięciu "kapci" dotarł do mety na osiem godzin przed drugim w wyścigu kolarzem.
Wyścig oponiarskich potęg
Postęp techniczny szedł naprzód, transport przybierał najróżniejsze formy, ale w jednej chwili dla pionierów ogumienia takich jak niemiecki Continental, brytyjski Dunlop, francuski Michelin czy włoski Pirelli otworzyły się nowe horyzonty. Za oceanem firma Goodyear zaprezentowała oponę, która w połączeniu ze specjalną felgą może być łatwo montowana i wymieniana. Pomysł ten podpatrzył Henry Ford a na skutki nie trzeba było długo czekać. W 1908 roku pojawił się Ford Model T wyposażony w opony firmy Goodyear. Firmy oponiarskie ujrzały nagle swoją świetlaną przyszłość. Świat motoryzacji nabrał powietrza.
Henry Ford jako pierwszy wykorzystał masowo opony przy produkcji Forda T.
Ciekawostką jest, że do roku 1910 opony ze względu na materiał z jakiego były wykonane, między innymi kauczuk, były koloru żółtego, dopiero później gumowa mieszanka stała się czarna.
Samochody, których na drogach pojawiało się coraz więcej zaczęły wyznaczać drogę producentom opon. Zauważono, iż w zależności od nawierzchni auto zawsze zachowuje się inaczej. Prowadzono coraz zacieklejsze prace nad profilami opon a czasy światowych wojen jeszcze bardziej napędziły oponiarskie rozwiązania. W 1938 roku w zaśnieżonej Austrii po raz pierwszy zaprezentowano zimowe opony wyprodukowane przez firmę Semperit.
Mocniejsze, niższe i szersze
Z początkiem lat 50tych wymogi bezpieczeństwa oraz komfortu jazdy nabierały coraz większej prędkości wraz z coraz szybszymi samochodami, które pojawiały się na drogach. To właśnie w tym czasie producenci zaczęli "uzbrajać" opony solidniejszymi, drucianymi konstrukcjami wypierając powszechnie stosowaną bawełnę. Miało to pierwotnie na celu poprawić komfort jazdy ale jak się okazało, wpłynęło to bardzo na stabilność pojazdów i jakże ważne bezpieczeństwo. Kolejne dziesięciolecie natomiast wyraźnie pokazało, że firmy oponiarskie szły ciągle za ciosem. Mając na celu poprawienie jakże udanego i rozwijanego wynalazku jakim była opona, wprowadzono do produkcji opony kierunkowe, idealnie poprawiające kulturę jazdy.
Postęp technologiczny oraz nieustające zmagania w wyścigach samochodowych odcisnęły się wyraźnie na kształcie opon, jakie montujemy dziś do swoich samochodów. W przeciągu zaledwie 25 lat ogumienie z klasycznych, stosunkowo cienkich konstrukcji o wysokim profilu, zmieniło się w iście "niskoprofilowe walce". Zmiana ta bardzo mocno wpłynęła na wizerunek dzisiejszych samochodów zapewniając jeszcze lepszą przyczepność dla prawdziwie sportowych konstrukcji.
Coraz więcej szybkich samochodów, coraz więcej kierowców to oczywiście coraz więcej potrzeb związanych z bezpieczeństwem. Kolejne dziesięciolecia przyzwyczaiły nas do odróżniania opon letnich od zimowych a koncernom oponiarskim nadały dodatkowego pędu. W ten oto sposób pionierskie firmy wspomniane na wstępie jak Pirelli, Michelin, Dunlop czy Continental, wykorzystując stale rozwijającą się motoryzację przetrwały do dziś jako prawdziwi, oponiarscy potentaci.
W obecnych czasach jesteśmy świadkami jak po ponad 160 latach powietrze uchodzi z kół zastępowane innymi technologiami. Mamy jednak jeszcze możliwość zastanawiać się nad ciekawą historią ogumienia za każdym razem, gdy przyjdzie nam dopompować opony w naszym samochodzie.